• Wpisów:193
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 12:45
  • Licznik odwiedzin:34 647 / 2703 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Mam wrażenie, że w moim życiu gdy budzi się nowe uczucie to także jednocześnie coś we mnie gaśnie. Uśmiech nie stanowi już żadnego oporu dla Twoich łez, a stan psychiczny wciąż jedną nogą przekracza granice.
 

 
W życiu codziennym staram się wkładać całą siebie we wszystko, co robię. Oddaję swoją pasję, miłość, serce. Dzielę się tym, co mam w sobie najlepsze. I dobro do mnie powraca. W obecności osób, które stały się bliskie. W uśmiechach przechodniów, które coraz częściej dostrzegam pośród milczącego tłumu. Nie zwracam uwagi na szarość. Skupiam się na kolorach, które migoczą mi przed oczami w postaci spadających z drzew liści. Uświadamiam sobie z każdą chwilą mocniej, że... cholera no - kocham jesień. Bez względu na wszystko.
 

 
I understand how easy it would be to lose yourself in the heart of another. Its frightening. Exhilarating. An ocean with no lifeguard..

Poukładam, wszystkie wspomnienia w kolorowych szufladkach, wszystkie myśli na odpowiednio wysokich pułkach. Taki bezczas lubię najbardziej, nic mnie nie dotyczy, nikt nie łaknie. A my? My tańczymy między słowami, idziemy lekkim krokiem w stronę nieporozumienia.
 

 
Raz. Dwa. Trzy.. W środku powolutku łapie mnie spokój i równowaga. Czuję się beztrosko tak jakby dwa razy dziewiętnaście na zegarku nic nie znaczyło. Potrzebuję kolejno marzeń i czynów, najczystszych uczuć i najdzikszych namiętności i chcę popełniać wszelkiego rodzaju wybryki i szaleństwa. A tego, że jest on częścią mnie pomimo wszystko nawet nie chcę zmienić.
 

 
*Prawda jest taka, że wszyscy Cię skrzywdzą. Musisz tylko potrafić odróżnić tych, dla których warto cierpieć.* A jeśli idzie o stan psychiczny, to człowiek każdego dnia wielokrotnie przekracza zieloną granicę między chorobą a normalnością - absurd. Zupełnie jakbyśmy wszyscy jedną nogą cały czas byli w domu wariatów..
 

 
Zawsze to samo. Wydaje nam się, że nic ważniejszego niż nasze klęski, nieszczęścia i rozpacze. Że razem z nami powinien się rozpaść na kawałki również cały świat. A tymczasem świat trwa spokojnie nadal i życie toczy się utartym rytmem.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Pragniemy rzeczy, których nie będziemy mieli i mamy to, czego w zasadzie nie chcemy.

Wszystko by nas rozdzielić i rozłączyć. Zbyt gwałtownie i znienacka rzucono nam kłody pod nogi, postawiono bariery. Trzygodzinne rozmowy telefoniczne czuję, że to nas rozpala, że się podnosimy, choć upadek był mocny, z jego mocą teraz wstajemy. Mimo to ja nie zapomnę, zbyt mocno jestem tam, nie tu.

 

 
PISZE KAŻDY WPIS SAMA. TO MOJE UCZUCIA, PRZEŻYCIA. NIENAWIDZĘ KOPIOWANIA. PO RAZ KOLEJNY ZNALAZŁAM SWÓJ WPIS NA OBCYM PROFILU. TO ŻAŁOSNE.
 

 
*Życie przygody stawia jak profesjonalista.* Rozmowy od rana do rana, śniadanie na kolanach, spacery o północy. Czuje ten dreszczyk, który jest już mi dobrze znany, bywały noce, które za nim tęskniły, dziś on nie ustępuje, widzę go za sobą i przed sobą. *Radość. Dotyk. Fascynacja.* To ile znaczy ta obecność.. Jesteśmy razem, pływamy w marzeniach obsypując się białym puchem, wkradając sie do słońca, kradnąc jądro ziemi. *Szeptem pieść, szeptem kuś, w blasku słońca.*
 

 
My asylum, my asylum, is in your arms. When the worlds gives, heavy burdens, I can bare a thousand times. On your shoulder, on your shoulder, I can reach an endless sky. Feels like paradise. ♥
 

 
Zrozumiałem - by żyć musisz chwytać dzień, wstań by biec, bo istnieć nie znaczy żyć.
 

 
Kiedy umysł podróżuje a ciało zostaje. Odliczając sekundy i setne sekund by znów kąpać się w zapachu szczęścia. Gdzie słodycz i pasja w bawełnianej bieli. Przepraszam ,że tak bardzo, że zbyt mocno. To cudowne wiedząc ,że wzajemnie. Czekam na moment gdy będę mogła się do niego przytulić i czuć się tak bezpiecznie dosłownie owiana jego zapachem.
 

 
Uśmiecham się do siebie. Czuję, że jest mnie więcej we mnie. On doskonale wie, że nie znoszę czarnej kawy i że nie pijam zimnej herbaty. Lubię kiedy moje uczucia mają pokojową temperaturę - a ja dużo cierpliwości. Cztery miesiące to już tysiące pełnych szczęścia spojrzeń, miliony uśmiechów i setki cudownych spędzonych wspólnie chwil. Pokochał tak niesforny i potargany charakter i uspokoił poszarpane zmysły. Przyszedł, dał wiare i nadzieje i po prostu został. Abyśmy razem mogli ją mnożyć, rozpalać i podtrzymywać ogień, by tlił się latami, wiekami, by tlił się na zawsze.
 

 
Nie powiem jak masz kochać mnie, lecz chcę to czuć, być pewna , że wiesz, tego potrzebuję dziś. Chcę, żebyś zaskakiwał mnie.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.